|
Archiwum
|
sobota, 25 lutego 2012
wtorek, 31 maja 2011
Laurka
Na wstępie chciałbym, jak zwykle przeprosić, tym z Was, którzy nie życzą sobie moich listów. Następnie chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy głosowali na moją książkę w konkursie "Historia zebrana". Tym razem było bardzo blisko sukcesu, ale niestety znów się nie udało. Mam też kolejną prośbę, związaną z kolejnym konkursem internetowym. Tym razem jednak to nie ja jestem jego uczestnikiem, a mój syn Pawełek. Jest to organizowany przez telewizję Minimini konkurs na laurkę dla mamy. Pracę Pawełka można zobaczyć i zagłosować na nią pod tym adresem: http://www.minimini.pl//kolorowanki/pokaz.php?1095 Głosować można do końca maja. Będę bardzo wdzięczny za każdy głos.
czwartek, 12 maja 2011
Bajka o dziewczynie i Delfinie
Daleko za górami, za lasami żyła sobie dziewczynka. Była ona bardzo biedna i mieszkała u złej cioci. Ciocia miała trzy rekiny i jednego byka. Rekiny mieszkały w jeziorze, a byk w oborze. Gdy dziewczynka miała osiemnaście lat, zła ciocia zmarła i dziewczynka została z wujkiem. Wujek był młodszy od cioci i był dobry. Dziewczynka z wujkiem wyruszyli w podróż do Hiszpanii. Spotkali tam dobrego mądrego delfina, który miał wielki zamek pod wodą. Dziewczynka umiała bardzo dobrze pływać i zaprzyjaźniła się z delfinem. Popłynęła do podwodnego zamku i weszła do maszyny, która zmieniła ją w delfina. Jakiś czas bawiła się z Delfinem z Zamku w morskich głębinach, a potem znowu wchodziła do maszyny, stawała się na powrót człowiekiem, aby zajmować się swoim wujkiem. Kiedy wujek umarł, dziewczyna weszła do maszyny i zamieniła się w delfina. Następnie wyszła za mąż za Delfina z Zamku. Często korzystali z maszyny i raz byli ludźmi, a raz delfinami. Wybudowali też sobie drugi zamek, tym razem na lądzie, w którym mieszkali, gdy pozostawali w ludzkiej postaci. Żyli w tych dwóch zamkach na przemian, długo i szczęśliwie. (Opowiedziane przez Pawełka, spisane przez Tatusia)
piątek, 22 kwietnia 2011
niedziela, 27 marca 2011
Bajka o Igjesach
Dawno dawno temu, przed ludźmi, bebokami, czarodziejami i dinozaurami żyli na świecie Igjesi. Byli oni bardzo podobni do ludzi. Różnili się od nich tylko tym, że ludzie są tylko biali, czarni, albo żółci, a Igjesi byli we wszystjich możliwych kolorach oprócz białego. Najwięcej było czerwonych, czarnych, żółtych i niebieskich. Najsilniejsi byli czarni. Igjesi mieli bardzo dziwne zwyczaje. Najdziwniejszym z nich były turnieje wojenne. Odbywały się one co dwadzieścia lat. Trwały zazwyczaj trzy dni, a czasem trochę dłużej. Było to coś pośredniego między prawdziwą wojną a zawodami sportowymi. Były cztery drużyny: czerwoni czarni, żółci i niebiescy. Igjesi pozostałych kolorów nie tworzyli własnych drużyn ale dołączali do najliczniejszych barw. Igjesi mieli bardzo rozwiniętą technikę. Na swoich turniejach używali najnowocześniejszej broni a także samolotów. Zwycięzcy w turniejach otrzymywali nagrody, nie tylko dla siebie, ale i dla swoich dzieci. Te ostatnie dostawały zabawki wojenne. Nie było w tym czasie pieniędzy i sklepów. Nie były potrzebne, bo Igjesów było mało, a wszelkich potrzebnych im rzeczy, dzięki rozwiniętej technice, bardzo dużo. Każdy mógł więc brać, co chciał i ile chciał. Kiedyś pojawił się jednak Igjes, który uznał, że jeden sklep by się przydał, nie dla potrzeby, a dla rozrywki. Igjes ten nazywał się Joker. Poszedł on do króla Igjesów i dostał jego pozwolenie na swój sklep. Gdy już go otworzył, Igjesi przychodzili do niego tłumnie, nie z konieczności, ale dla rozrywki. Joker stał się dzięki temu sklepowi sławny i lubiany. Żył długo i szczęśliwie. Miał dwoje dzieci, które po jego śmierci zajęły się sklepem: syna Jokerka i córkę Jokerkę. Ale Jokerka była zła i nie wystarczał jej sklep. Postanowiła obalić króla i rządzić wszystkimi Igjesami. Aby tego dokonać zniszczyła źródło energii, które zasilało wszystkie maszyny. Gdy maszyny stanęły, Igjesom zaczęło brakować wszystkiego, nawet jedzenia. Nie umieli oni bowiem zrobić nic bez maszyn. Próbowali naprawić źródło energii, ale i tego nie umieli zrobić bez maszyn. Wkrótce wszyscy wyginęli z głodu. Na podstwie opowieści ustnej Pawełka spisał i opracował tatuś.
czwartek, 10 marca 2011
środa, 09 marca 2011
Bajka o czarodziejach
Teraz nie ma już na świecie czarodziejów. Ale kiedyś byli na świecie czarodzieje. Było to wtedy, kiedy jeszcze ludzi nie było na świecie. Czarodzieje pojawili się na świecie wtedy, gdy ginęły dinozaury. Para dinozaurów uciekając w popłochu przed kataklizmem, który zabił ich pobratymców, nastąpiła na magiczny kwiat. Dziś już takich kwiatów nie ma, więc nie wiemy dokładnie, co to był za kwiat. Gdy dinozaury stanęły na tym kwiecie, zmieniły się w czarodziejów i dzięki temu przeżyły katastrofę. Od tej pary wywodzą się wszyscy czarodzieje na świecie. Czarodziejów zawsze była tylko garstka i prawie wszyscy mieszkali w jednym mieście. Kiedy na świecie pojawili się ludzie, czarodziejom bardzo się to nie spodobało, bo nie chcieli się światem z nikim dzielić. Dlatego czarodzieje postanowili się ludzi ze świata pozbyć. Jeden czarodziej, bardzo potężny i jeszcze bardziej zły wymyślił sposób, jak skończyć z ludźmi raz na zawsze. Skonstruował potężną i straszną bombę magiczną. Do jej produkcji użył suszu magicznego kwiatu, liści tajemniczej rośliny, która rosła na najwyższej górze świata, zakazanego płynu, którego składu nikt dziś nie zna, soku owocowego i bombowego pyłu, czyli czarnego prochu strzelniczego, który czarodzieje już wtedy znali, chociaż ludzie wynaleźli go dopiero wiele setek lat później. Gotową bombę wystrzelił w kierunku siedziby ludzi, ale coś poszło nie tak (prawdopodobnie dlatego, że czarodziej użył soku nie z tych owoców, co potrzeba), bomba w czasie lotu zawróciła i spadła dokładnie na miasto czarodziejów. Wszyscy czarodzieje zginęli. Są tacy ludzie, którzy mówią, że niektórzy czarodzieje byli daleko od miasta kiedy wybuchła bomba i dlatego przeżyli katastrofę. Podobno ich potomkowie żyją gdzieś na świecie, ukrywając się pomiędzy ludźmi, co przychodzi im z wielką łatwością, bo chociaż sami ludźmi nie są, to wyglądają dokładnie tak samo, jak ludzie. Może tak jest, a może nie. Mnie się jednak wydaje, że jeżeli nawet jacyś czarodzieje przeżyli tę katastrofę, to zapewne już wyginęli, bo gdyby żyli do dzisiaj, to widzielibyśmy jakieś skutki ich czarów. A może właśnie je widzimy, tylko ich nie rozpoznajemy?
Bajkę opowiedzianą przez Pawełka Rumpla opracował Artur Rumpel
czwartek, 03 marca 2011
czwartek, 24 lutego 2011
niedziela, 06 lutego 2011
|